To jest przepis dla osób, które lubią się szwendać i kochają nieoczywiste smaki, takie jak kwaśno-cierpki przełamany bezową słodyczą. Trochę taka jesienna tarta cytrynowa, ale mniej wytworna. Dedykuję ją tym, którym się nie spieszy.
Rajska szarlotka
- Nadzienie:
ok. 1/2 kg rajskich jabłuszek zebranych we wrześniu na spacerze (można zebrać więcej i zostawić sobie nadmiar musu na później)
dwie-trzy łyżki cukru trzcinowego (zależy na ile lubicie słodkie i na ile przeszkadza wam kwaśność)
sok z połowy cytryny
1 płaska łyżeczka ulubionych przypraw korzennych (może być mieszanka do grzanego wina, tylko bez cukru i jakiejś chemii, same przyprawy)
Pianka:
weganie: aquafaba (woda po ciecierzycy) z jednej puszki, zredukowana (trzeba ją zagotować i odparować połowę płynu)
wegetarianie: dwa białka z jajek kurzych
1/3 szklanki białego cukru (można kombinować z ksylitolem albo erytrytolem, ale na własne ryzyko)
sok z cytryny - łyżka
mąka ziemniaczana - łyżka płaska
Ciasto:
weganie: dwie łyżki oleju rzepakowego
wegetarianie: może być łyżka masła
łyżka syropu klonowego (to może być syrop daktylowy albo łyżka cukru trzcinowego lub białego albo inne słodzidło)
weganie: jogurt wegański - łyżka
wegetarianie: żółtko jajka
Ostrzegam - ciasto pokrojone łapczywie na ciepło rozpada się, jak na zdjęciu
1. Najpierw mus.We wrześniu, na spacerze (najlepiej z psem) zauważamy drzewo, pod którym leży dywan z małych owoców o głębokim, winnym kolorze i intensywnym, jabłkowym zapachu. Zbieramy kilka solidnych garści rajskich jabłuszek (wybieramy miejsca trudno dostępne dla przechodzących piesków) i wrzucamy je do worka lub wypychamy nimi kieszenie.
Są to owoce dość twarde i zwarte, kiedyś służyły dzieciom za amunicję podczas zabaw w strzelanie z procy, a poza tym powodują wspaniałe stukanie podczas spadania na ziemię. W mieście słychać ten dźwięk zwłaszcza wieczorem. Rajskie jabłuszka przyjemnie się rozgniata butem na chodniku, nie brudzą za bardzo podeszwy.
W domu solidnie myjemy owoce w bardzo ciepłej wodzie, jeżeli leżały na ziemi w mieście to do tej wody warto dodać łyżkę sody oczyszczonej i wypłukać zbiory w roztworze, odcedzić, a potem jeszcze raz przelać wodą.
Odcinamy ogonki i tę czarną dupkę z dołu (będą po tym czarne paluszki), malutkie gniazda nasienne zostawiamy, bo wcale nie trzeba się męczyć. Wrzucamy całe jabłuszka do garnka, przykrywamy je wodą i zasypujemy cukrem. Gotujemy około godziny-półtorej, muszą zacząć się rozpadać i mięknąć, sprawdzajcie drewnianą szpatułką.
Potem blendujemy masę na intensywnie karminowy mus i przecieramy go przez sitko o małych oczkach. Pulpę z gniazdami nasiennymi wyrzucamy, używamy jako kompost (nie zdziwiłabym się, gdyby była z tego dobra maseczka na twarz), co tam chcecie. Gładką masę doprawiamy przyprawami i sokiem z cytryny.
2. Potem ciasto. Warto je przygotować w czasie, kiedy gotują się owoce.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz